Wewnętrzny dom: jak stworzyć przestrzeń bezpieczeństwa
Są takie dni, kiedy nie chodzi o to, że dom jest „zły”. Chodzi o to, że w środku robi się ciasno, choć ściany stoją te same. Nagle nie umiem odpocząć, bo napięcie siedzi mi w klatce piersiowej. Rozprasza mnie dźwięk lodówki. Przeszkadza mi własny hałas w głowie. Wtedy dociera do mnie coś prostego i jednocześnie trudnego: bezpieczeństwo nie jest tylko cechą miejsca. Jest też sposobem, w jaki moje ciało i emocje dostają sygnał, że „możesz”. „Wewnętrzny dom” brzmi poetycko,
Wewnętrzny dom: jak stworzyć przestrzeń bezpieczeństwa
Są takie dni, kiedy nie chodzi o to, że dom jest „zły”. Chodzi o to, że w środku robi się ciasno, choć ściany stoją te same. Nagle nie umiem odpocząć, bo napięcie siedzi mi w klatce piersiowej. Rozprasza mnie dźwięk lodówki. Przeszkadza mi własny hałas w głowie. Wtedy dociera do mnie coś prostego i jednocześnie trudnego: bezpieczeństwo nie jest tylko cechą miejsca. Jest też sposobem, w jaki moje ciało i emocje dostają sygnał, że „możesz”. „Wewnętrzny dom” brzmi poetycko,
Jak przestać nosić wszystko samemu — wsparcie i bliskość
Jest taki moment, którego nie da się dobrze opisać jednym zdaniem. Dzień wygląda normalnie, jedzenie na stole też jest, dom działa, telefon się nie urywa od wiadomości. A jednak w środku narasta uczucie, że to ja prowadzę cały świat na własnych barkach. Nie dlatego, że ktoś mi kazał. Raczej dlatego, że dawno temu nauczyłem się, iż proszenie znaczy słabość, a czekanie na pomoc to ryzyko zawodu. W praktyce kończy się to tym samym: coraz więcej dźwigam sam, a coraz mniej czuję
Samowiedza bez presji: jak odkrywać swoje potrzeby
Są takie momenty, kiedy człowiek ma poczucie, że powinien już wiedzieć, czego chce. Plan w głowie układa się sam: lepsza praca, pewniejszy związek, wyższy standard życia, więcej spokoju. A potem przychodzi dzień zwyczajny, w którym budzisz się bez iskry, idziesz przez kolejne obowiązki i nagle czujesz, że to wszystko jest jakoś nie na miejscu. Nie dlatego, że coś jest zepsute. Raczej dlatego, że potrzeby stoją obok i domagają się zauważenia. Tylko że samowiedza łatwo zam
Lęk bywa bardzo przydatny, dopóki nie zaczyna sterować całym dniem. Czasem wygląda jak głośny alarm, czasem jak mgła, która odbiera jasność, a czasem jak podejrzliwość wobec własnych uczuć: „Nie przesadzaj”, „To bez sensu”, „Przecież nic się nie dzieje”. W gabinecie i na sesjach z ludźmi najczęściej widzę coś jeszcze. Nie tylko lęk ma swój głos. Mają go też myśli, które lęk karmią. I dokładnie tam, w świecie zdań, pojawia się przestrzeń na zmianę. Nie przez magiczne „po pro
Są dni, po których nie chce się już niczego planować. Zostaje tylko napięcie w ciele i ten cichy szum w głowie, który nie pyta o zgodę. Trudny dzień potrafi sprawić, że człowiek chodzi jakby po omacku, a jednocześnie jest przekonany, że powinien „ogarnąć” wieczór. Tyle że dusza rzadko potrzebuje zarządzania. Najczęściej potrzebuje ulgi, kontaktu i bezpieczeństwa. Poniżej masz siedem sposobów, które w praktyce najczęściej działają u ludzi, których znam, i u mnie też wracają
Czasem to dzieje się tak szybko, że nawet nie potrafię wskazać momentu startu. Rano bywa zwyczajnie, w pracy też, a potem w jednej chwili czuję, jak ciało wyprzedza rozum. Napięte barki, szybciej oddech, w głowie jedna myśl, która ma brzmieć logicznie, ale w środku jest tylko gorąco. Ktoś mówi jedno zdanie, ktoś inaczej patrzy, ktoś nie odpowiada na wiadomość, i nagle emocje zaczynają rządzić rozmową. Nie chodzi o to, że przestajemy „mieć emocje”. To normalne. Problem za